Orkiestra Filharmonii Kameralnej im. Witolda Lutosławskiego w Łomży od dyrekcją Jana Miłosza Zarzyckiego rozpoczęła XXII Międzynarodowy Festiwal Kameralistyki Sacrum et Musica. W niedzielę odbyły się aż dwa koncerty, festiwalowe preludium w Piszu oraz uroczysta inauguracja z udziałem oficjalnych gości w łomżyńskiej katedrze. Solistami owacyjnie przyjętych przez liczną publiczność koncertów byli doskonale znani tutejszej publiczności śpiewacy Marta Mazanek-Matuszewska i Krzysztof Zimny.
Międzynarodowy Festiwal Kameralistyki Sacrum et Musica wpisał się już na stałe w kalendarz muzycznych wydarzeń kulturalnych, będąc do tego imprezą ponadregionalną, wykraczającą daleko poza obszar Łomży i województwa podlaskiego.
Jego tegoroczna edycja, trwająca aż do 4 października, zagości więc tradycyjnie również w mniejszych i większych środkach na terenie województw mazowieckiego i warmińsko-mazurskiego, co da efekt w postaci aż 15 różnorodnych koncertów, dopasowanych repertuarowo do potrzeb i oczekiwań różnorodnych grup odbiorców, w tym ludzi młodych i seniorów. Nie byłoby to możliwe bez współpracy licznych donatorów, sponsorów, partnerów i władz od samorządowych do ministerialnych, gdzie największy wkład finansowy wnieśli Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, miasto Łomża, województwo podlaskie, Zakład Usług Informatycznych NOVUM, PHU Kurpiewski oraz MJ Jedwabne.
Znaczenie i coraz większą rolę festiwalu Sacrum et Musica podkreślali podczas oficjalnej inauguracji w katedrze członek zarządu województwa Jacek Piorunek oraz posłanki na sejm RP Alicja Łepkowska-Gołaś i Bogumiła Olbryś, deklarujący wszelkie możliwe wsparcie dla tej okrzepłej już, ale wciąż mającej perspektywy rozwoju, niezwykle ważnej i promującej wartościową muzykę, inicjatywy dyrektora Jana Miłosza Zarzyckiego.
Potwierdziło się to już podczas obu niedzielnych koncertów, festiwalowego preludium w kościele pw. św. Józefa Oblubieńca NMP w Piszu oraz uroczystej inauguracji w łomżyńskiej katedrze. Niewielka, ale złożona z wyśmienitych muzyków orkiestra Filharmonii Kameralnej jest bowiem gwarantem niezwykle wysokiego poziomu wykonawczego, a do tego wystąpili z nią doskonali, świetnie znani w Łomży i jej okolicach, zarówno z koncertów festiwalowych, jak i abonamentowych, młodzi, ale utytułowani już soliści, Marta Mazanek-Matuszewska (sopran koloraturowy) i Krzysztof Zimny (tenor). Artyści mieli okazję zaprezentować się w bardzo zróżnicowanym i tworzącym interesującą całość repertuarze, w którym każdy ze słuchaczy, bez względu na muzyczne gusta, mógł znaleźć coś dla siebie. Począwszy od błyskotliwego wykonania Poloneza A-dur op. 40. Chopina, przez fragmenty oratorium „Mesjasz” Haendla, aż do kolejnych utworów wykonywanych przez solistów, z „Ave Maria” Michała Lorenca z filmu „Prowokator”, finałową częścią Motetu Mozarta Exsultate, jubilate, K165, czyli Alleluja oraz „Pie Jesu” z „Requiem” Webbera, na czele.
Było też coś, do czego łomżyńska orkiestra przyzwyczaiła już swoich wiernych słuchaczy, czyli coś mniej znanego i oczywistego, mianowicie wybornie zinterpretowane barokowe Concerto grosso d-moll H.143 „La Folia” Francesco Geminianiego, z solowymi partiami w wykonaniu koncertmistrzyni Izabeli Bławat-Leofreddi oraz liderów drugich skrzypiec, altówek i wiolonczel, to jest Filipa Szymaniaka, Adriana Stanciu i Igi Marty Ludkiewicz.
Oboje soliści zaprezentowali się również miłośnikom wokalnej sztuki najwyższych lotów również w duetach, wykonując „Tornami a dir che m’ami” z opery „Don Pasquale” Donizettiego oraz neapolitańską pieśń „Funiculi, Funicala”. Owacyjnie przyjęty koncert nie mógł rzecz jasna zakończyć się w ten sposób, dlatego zabrzmiało ponownie Exsultate, jubilate oraz nieodwołalnie wieńczący występ Taniec węgierski nr 5 Brahmsa.
Kolejna okazja do takich artystycznych przeżyć będzie już jednak niebawem, bo w najbliższy weekend podczas kolejnych festiwalowych koncertów, a do tego Filharmonia Kameralna im. Witolda Lutosławskiego w Łomży już 17 września rozpocznie sezon artystyczny 2026/2027. Koncertowe abonamenty są już w sprzedaży i nie warto z tym zwlekać, jeśli ma się upatrzone, ulubione miejsce, a do tego chce mieć się pewność, że nie zabraknie biletów na któryś z koncertów, którego nie można przegapić.
Fot. Wiesław W. Wiśniewski































