Fryderyk Chopin – Koncert fortepianowy e-moll op. 11

Część II. Romance, Larghetto

Wiosną 1830 roku światło dzienne ujrzała część druga koncertu Romance. Chopin napisał ją w durowej tonacji E-dur, kontrastującej z molową tonacją e-moll całego koncertu. Określił ją jako „spokojną, romansową, melancholiczną, czyniącą wrażenie miłego spojrzenia w miejsce, gdzie stawa tysiąc lubych przypomnień myśli.” Z pewnością chodziło tu o uroczą Konstancję Gładkowską, śpiewaczkę, również jak on sam studentkę warszawskiego muzycznego konserwatorium, jego młodzieńczą ukochaną, którą nazwał swym „ideałem”.

Część druga jest manifestem nowego stylu twórczego Chopina, rodzącego się wówczas w Europie romantyzmu. Jest spokojna, płynie lekko i wzruszająco, zachwyca pięknem melodii i formy, prowadzącej do kilku wzniesień – punktów kulminacyjnych, opatrzonych przez kompozytora oryginalnymi określeniami wykonawczymi, jak np. crescendo appasionato (oznaczającego kulminację ekspresyjną). Przywołuje na myśl romantyczne rozmarzenie, które kompozytor zamierzał w niej ucieleśnić. Pisał do swego przyjaciela Tytusa Wojciechowskiego, że „Jest to jakieś dumanie w piękny czas wiosnowy, ale przy księżycu.” Ten efekt delikatnego światła księżycowego został przez kompozytora przeniesiony w świat dźwięków. Skrzypce grają swoją partię con sordino, to znaczy z tłumikiem nałożonym na struny, co daje przygaszone, nierzeczywiste, jakby migotliwe, srebrzyste brzmienie. Chopin określił je jako „srebrny ton”.

Fortepian rozpoczyna swoją sekwencję tematem śpiewnym (cantabile). Już jego pierwsze pojawienie się tworzy nastrój bliskości, intymny w swoim wyrazie. Kompozytor wprowadza oznaczenie wykonawcze sostenuto, co oznacza granie powściągliwe, powstrzymywane, ze spokojem pozwalającym dźwiękom na wybrzmienie. Partia fortepianu wędruje swobodnie, jest czymś w rodzaju improwizacji – jakby na poczekaniu tworzonej frazy. Temat cantabile powraca kilkakrotnie, za każdym razem opatrzony jest drobnymi, szybkimi dźwiękami, które tworzą popisowe, wirtuozowskie girlandy ozdobników. W momentach zwiększonej wirtuozerii kompozytor nakazuje grać ogniście, con fuoco.

Muzyka 1

Dalej wkracza temat drugi, gwałtowniejszy, zapisany przez Chopina jako ekspresyjny (espressivo). Temat ten wędruje od fortepianu do orkiestry, w dialogu solisty i zespołu. Intryguje spokojną zadumą, to znów zaskakuje żarliwym uniesieniem.

Muzyka 2

Temat trzeci to temat wzburzony (agitato), przynosi on nagłą zmianę nastroju. Przetacza się przez tę część jak gwałtowna burza, niespodziewany poryw wiatru, atakujący ze wzmożoną siłą (con forza). Uderza nową tonacją (gis-moll) i momentem szczególnej, kulminacyjnej dla tej części ekspresji wyrażonej z dynamicznym uniesieniem (crescendo appassionato). Jest jak intrygujący gość, kontrastujący z pogodnym nastrojem całości i tak szybko jak się pojawia, również zanika.

Muzyka 3

Następnie powraca motyw oparty na dźwiękach tematu drugiego.

Muzyka 4

Po nim rozbrzmiewa intrygujący przerywnik, który tworzą zagadkowe, szkliście brzmiące rozłożone akordy dysonansowe, grane solowo przez fortepian bez akompaniamentu orkiestry. Zwiastują one późniejszego Chopina i jego odważne rozwiązania kompozytorskie w dojrzałych dziełach. Tu są jedynie zapowiedzią dalszych momentów twórczości Fryderyka i zachęcają do jeszcze większego wsłuchania się w dźwięki fortepianu.

Muzyka 5

Prowadzą do powrotu tematu pierwszego w pasażowej sekwencji i nieco uspokojonego, sentymentalnego zakończenia tej części koncertu w przeplatających się ze sobą partiach fortepianu i orkiestry

Muzyka 6

Część III. Rondo, Vivace

W sierpniu 1830 roku Chopin ukończył Rondo swego Koncertu e-moll. Mieczysław Tomaszewski wspomina, że we wrześniu – na trzech przesłuchaniach w prywatnym gronie – sprawdził brzmienie całości kompozycji. Najpierw z kwartetem, a później z małą orkiestrą. Kompozytor mógł stwierdzić ze spokojem, a nie bez dumy: „Rondo – efektowne. Allegro – mocne”. Rondo zdaje się emanować największą werwą i młodzieńczą energią w całym koncercie. Jego trzon koncepcyjny stanowi rondo z dodatkiem wariacji – forma zbudowana na powtarzaniu i powracaniu motywów. W tej części usłyszeć możemy wyraźnie głos pełnego wigoru kompozytora, zafascynowanego światem i czerpiącego zeń całą swą energię, emanującego wielkim talentem oraz łatwością i szybkością tworzenia. Ten jego poryw genialności zapewne udzielał się całej Warszawie tamtego czasu. Jak pisał Iwaszkiewicz, Chopin był wszędzie, przecież to Warszawa! W towarzystwie, w kawiarni, na ulicy. Wszystkich cieszyła jego młodość, wesołość, radość życia i prawdziwie mozartowska niefrasobliwość, z jaką sypał utworami jak z rękawa. W trzeciej części Koncertu e-moll młody Chopin zdaje się sypać tanecznymi rytmami, hojnie i wylewnie. Mamy więc żywiołowego krakowiaka, który przybiera momentami skoczność oberka i siarczystość mazura. Brawurowo i wirtuozowsko przedstawiany w partii fortepianu, dopełniany jest przez równie dynamiczną partię orkiestry.

Muzyka 1

Część ta jest znów w tonacji durowej, podkreślającej jej beztroski charakter. W tej części, podobnie jak w pozostałych, pojawiają się także zmiany tempa i nastroju. Po ekspozycji tematu pierwszego pojawia się spokojniejszy epizod, bardziej refleksyjny, którym towarzyszy motyw drugi, poboczny, przybierający rolę drugiego tematu.

Muzyka 2

Tuż po nim powraca temat pierwszy

Muzyka 3

w dialogu fortepianu z orkiestrą. Później znów na moment nastrój się zmienia za sprawą fragmentu w tonacji molowej i większej dramaturgii, jednak jest to jedynie chwila,

Muzyka 4

którą szybko rozwiewają znane już pogodne dźwięki tematu drugiego.

Muzyka 5

Partia fortepianu zachwyca błyskotliwością, to istne wcielenie modnego wówczas stylu brillant, którego Chopin jako genialny pianista był pierwszorzędnym realizatorem. Efektowność całej części dopełnienia jej brawurowe zakończenie. Pasażowa sekwencja prowadzi do dynamicznej kulminacji, wieńczącej dzieło. Zazwyczaj pianiści wzbudzają tym finałem wielki entuzjazm publiczności, uniesionej żywiołowym nastrojem fortepianowego popisu z jego śmiałą wirtuozerią

Muzyka 6