Danuta Błażejczyk, piosenkarka obchodząca w roku ubiegłym oficjalny jubileusz 40-lecia pracy artystycznej, znana z przeboju „Taki cud i miód”, po wielu latach przerwy ponownie zaśpiewała w Łomży. Z orkiestrą Filharmonii Kameralnej im. Witolda Lutosławskiego i swoim zespołem pod batutą Jacka Rogali zapewniła licznym słuchaczom karnawałową rozrywkę na najwyższym poziomie, zaskakując nie tylko doborem przebojowego repertuaru, ale też jego efektownymi aranżacjami.
W czasie koncertów Filharmonii Kameralnej im. Witolda Lutosławskiego w Łomży, zwłaszcza tych abonamentowych, przeważa rzecz jasna repertuar klasyczny z różnych epok, z naciskiem na współczesne dzieła rodzimych kompozytorów, ale nie oznacza to, że orkiestra zamyka się na muzykę rozrywkową w ambitnym wydaniu. Dyrektor naczelny i artystyczny FKWL Jan Miłosz Zarzycki regularnie zaprasza więc do udziału w koncertach artystów spoza świata klasyki, od wielkich gwiazd jazzu, poprzez wykonawców crossoverowych, łączących różne muzyczne światy, aż do bardzo znanych wykonawców popowych. Przez lata z łomżyńską orkiestrą zaśpiewało ich naprawdę wielu, by wymienić choćby Zbigniewa Wodeckiego, Jarka Wista, Ewę Urygę czy Romana Gerczaka, a teraz do ich grona dołączyła Danuta Błażejczyk. To artystka tak naprawdę śpiewająca od ponad 50 lat, terminująca w różnych zespołach i składach, w tym u Maryli Rodowicz, ale jej kariera tak na dobre rozpoczęła się dopiero w roku 1985, kiedy to Włodzimierz Korcz i Wojciech Młynarski specjalnie dla niej napisali piosenkę „Taki cud i miód”, jeden z przebojów festiwalu opolskiego i lokomotywę debiutanckiego LP piosenkarki, zatytułowanego po prostu „Danuta Błażejczyk”. Album nagrany z wyśmienitymi jazzmanami i muzykami sesyjnymi wyznaczył na lata kierunek jej artystycznych poszukiwań, naznaczonych nieczęsto wydawanymi, ale znaczącymi kolejnymi albumami, jak choćby „Gershwin: Summertime” czy niedawny „Gdzie ci mężczyźni. Tribute To Danuta Rinn”. Danuta Błażejczyk przyjechała do Łomży nie tylko z własnym zespołem (Michał Iwanek – fortepian, syntezator, Jakub Kowalczyk – gitary, Dariusz Szymańczak gitara basowa i Andrzej Błażejczyk – perkusja), który płynnie wtopił się w 18-osoowy, smyczkowo-dęty skład Filharmonii Kameralnej, ale też z nader zróżnicowanym repertuarem. Swoje piosenki, ku rozczarowaniu fanów, zaśpiewała tylko trzy: obowiązkową „Taki cud i miód”, w której towarzyszył jej tylko wspomniany wyżej kwartet, „Królem swego życia bądź”, do której napisała również tekst oraz „Na krawędzi nocy i dnia”. O poczuciu niedosytu czy rozczarowaniu nie było jednak mowy, bowiem mocnymi punktami programu okazała się liczna reprezentacja przebojów z repertuaru Ireny Santor.
Poszczególne piosenki, nie tylko efektownie zaaranżowane i stylowo wykonane, jak wielki przebój lat 80. Już nie ma dzikich plaż”, „Jeszcze jeden świt”, „Powrócisz tu”, symboliczny „Starość to nie jest wiek” i walc „Embarass” bardzo podobały się publiczności, nierzadko wtórującej wokalistce, bo to evergreeny znane kilku pokoleniom Polaków.
To samo można powiedzieć o przebojach niezapomnianej Danuty Rinn, z którą Danuta Błażejczyk była zaprzyjaźniona, a teraz przypomina jej dorobek; nie tylko w postaci płytowej, ale też na festiwalu Danuta Rinn Festiwal i oczywiście na koncertach. W Łomży sięgnęła po dwa utwory, te najbardziej lubiane i rozpoznawalne, „Tyle wdzięku” i „Gdzie ci mężczyźni”, przypominając, że pierwotnie miała ją wykonywać Anna Nehrebecka, czyli artystka o zupełnie innym emploi. Były też inne znaczące utwory, jak na przykład „Całe życie czekam” z repertuaru Michała Bajora oraz przeboje filmowe, to jest liryczny „Nie jesteś sama” Seweryna Krajewskiego oraz kołysanka „Ach śpij kochanie”, oryginalnie śpiewana przez Adolfa Dymszę i Eugeniusza Bodo. Do tego solistka błyskawicznie nawiązała świetny kontakt nie tylko z publicznością, ale również z orkiestrą i prowadzącym całość Jackiem Rogalą, doskonale w Łomży znanym dyrektorem naczelnym i artystycznym Filharmonii Świętokrzyskiej w Kielcach, co tym bardziej przełożyło się na bardzo udany efekt końcowy.
Bis okazał się równie zaskakujący, bowiem artyści wykonali słynną „Prząśniczkę” Stanisława Moniuszki i Jana Czeczota, ale w nietypowym, nawiązującym do południowoamerykańskich rytmów, opracowaniu, dlatego nikogo nie zdziwiło to, że utwór musiał zostać powtórzony.
Podczas tradycyjnego losowania wejściówek na imprezy zewnętrzne w sali Filharmonii Kameralnej ogłoszono, że na drugą część sezonu 2025/2026 sprzedano rekordową liczbę karnetów, bo aż 155, co Jacek Rogala skomentował, że w Kielcach sprzedaje się połowa tego, a to miasto trzykrotnie przewyższające Łomżę pod względem ilości mieszkańców.
Tak chętnie chodzący na koncerty łomżyńskich filharmoników słuchacze będą też mieli kogo podziwiać i oklaskiwać również niebawem, bowiem w grodzie nad Narwią zaśpiewają w lutym legendarny Wiesław Ochman oraz w marcu Grażyna Brodzińska i Jakub Milewski – ten ostatni występ będzie jednocześnie promocją najnowszej płyty Filharmonii Kameralnej, nagranej z ich udziałem.
Fot. Wiesław W. Wiśniewski
Fot. Grzegorz Ostrowski
ostrowski.fot@gmail.com





































